wtorek, 26 sierpnia 2014

Anabelle i bukietowe

 
                    




Postawiłam na hortensje drzewiaste i bukietowe, jako, że są najbardziej bezproblemowe i niezawodne.Kwitną na tegorocznych pędach i  dzięki temu nie wymarzają pąki kwiatowe.
Wystarczy przyciąć ich gałązki nad drugim lub trzecim oczkiem i to wszystko co trzeba przy ich zrobić, żeby zakwitły.


 Pierwsza, już w lipcu zakwita Anabelle. Jej okrągłe kwiatostany najpierw są jasnozielone, potem stają się białe, a po przekwitnięciu znów zielenieją. Kwiaty wydają mi się piękne w każdej fazie rozwoju.

Jedyną wadą tej odmiany są zbyt wiotkie gałęzie, które pokładają się pod wpływem ciężaru rozkwitłych kwiatów.  

                             

Hortensja drzewiasta odmiany Anabelle  (Hydrangea arborescens)
















 


Kwiaty można  zasuszać do zimowych bukietów, bo nie tracą zielonego koloruPozostałe zostawiam zimą na krzewie, bo nawet zbrązowiałe i suche ładnie wyglądają.




Ładne są też  przebarwiające się jesienią liście.



 
 


 
O moich hortensjach bukietowych w moim ogródku pisałam w ubiegłym roku  tutaj


Przypomnę je troszkę. Od początku sierpnia zakwitają odmiany Limelight , Sundae Fraise i Vanille Fraise
 




Odmiana Limelight zwana potocznie limonką, z racji koloru olbrzymich  stożkowatych kwiatostanów. Najpierw są w kolorze limonkowym , jak na zdjęciu powyżej, potem jaśnieją, z czasem pokrywają się różowymi plamkami.




Odmiana Vanille Fraise najpierw ma pączki i kwiateczki  waniliowe, potem śnieżnobiałe, z czasem różowiejące. Kiedy zaczynają się zimne sierpniowe noce z dnia na dzień stają się coraz bardziej różowe - zgodnie z nazwą odmiany: coraz mniej lodów a więcej truskawki...
 










 

 





Odmiana Sundae Fraise jest bardzo podobna do wcześniej opisywanej. Jest jej  mniej rozłożystą, bardziej kompaktową siostrą

 





 

 
 
 
 
 
 Najpierw śnieżnobiałe kwiatostany z biegiem czasu stają się coraz bardziej różowe
  

 

 

 





Dodatkową cechą są ciemnoróżowe plamki na kwiatach, które powodują że kwiaty wyglądają jakby lody miały dużo truskawkowych pesteczek. 
 
 



Generalnie wszystkie hortensje wymagają wilgotnego i półcienistego stanowiska. Zauważyłam, że nawet czasowy niedobór wody powoduje, że kwiaty są mniejsze i nie wybarwiają się zbyt ładnie.
 
Hortensje drzewiaste i bukietowe, które są stosunkowo odporne też tak reagują. Wyżej pokazane są posadzone od północno-zachodniej strony domu i rosną bardzo dobrze, Anabelle rośnie w zacienionym przez szopę kącie ogrodu . Odmianę Bobo, która jest kompaktową miniaturką  dwa lata temu posadziłam na słonecznej skarpie, wyjątkowo dla niej przygotowałam ziemię z torfem , bo skarpa dosyć piaszczysta.  Niestety przesadzę ją w inne cieniste miejsce , bo cały czas jest jakaś wyblakła.

 
 
 
Zachęcona tegorocznym sukcesem hortensji ogrodowych, które z powodu bardzo łagodnej zimy pięknie zakwitły dokupiłam w tym roku kilka odmian hortensji ogrodowych (Hydrangea macrophylla) m. in. Nikko Blue i Ayesha, zobaczymy co z tego będzie, bo wiem, że te hortensje niestety mają tendencję do wymarzania.
A może przezimuję je w pojemnikach w zimnej suterenie...
 
 
 
 
pozdrawiam
 
 
 
 
 
 

niedziela, 10 sierpnia 2014

Letnie klimaty

 
 
 
 
 
                           Najbardziej lubię w nich zapach. Jest taki subtelny i słodki, charakterystyczny dla pełni lata i kojarzy mi się z dzieciństwem na wsi.
 
Z wakacji na wsi pamiętam  ogródki, gdzie spoza drewnianych sztachetek wyglądały  floksy, malwy i dalie czyli "georginie". Pod koniec upalnego letniego dnia słychać było żabie koncerty z pobliskiego stawu a w powietrzu  unosił się wszechobecny zapach floksów.
 
 
 
floks wiechowaty (Phlox paniculata)
 
 
W moim ogródku te kwiaty obok róż i jeżówek są główną ozdobą przełomu lipca i sierpnia. Udało mi się zebrać kilka odmian w różnych odcieniach od bieli poprzez róż po fiolet.
 
 
 
 
 
 
 
  

 
 
 
 
 
 
 


Razem z malwami i daliami nadają ogródkowi trochę tego klimatu, który mam  jako miłe wspomnienie 
 



Większość z tych kwiatów mam posadzone na dużej rabacie pod domem i  żebym nie wiem jak się starała, to zdaje mi się, że z tego mojego sentymentalnego zestawu zamiast eleganckiej rabaty mam zawsze "chęcharnię" czyli kłębowisko przeplatających się bez ładu i składu wiejskich kwiatów, we wszystkich kolorach tęczy.
 





 
 



 Większość z tych roślin to byliny, ale niektóre z tych wiejskich roślin sieję co roku. Inne jak np. rudbekia czy złocień maruna sieją się wszędzie nieproszone, czasami je zostawiam, jeśli gdzieś pokazuje się odrobina miejsca







 

 

 
 
 
Przeważnie nie jestem zadowolona z tego efektu i co roku obiecuję sobie, że coś z tym zrobię, ale ma to też swoje dobre strony, bo do tego wiejskiego zestawu ściąga mnóstwo owadów, które bardzo lubię oglądać...

 

 
 
 


  


 


W nawiązaniu tych do tych sielsko-wiejskich tematów z mojej letniej rabaty pstrokaty talerz-paterka...





 


 
Chyba troszkę się w nie wpisuje...
 
 
 
 
 
pozdrawiam