piątek, 25 lipca 2014

Zgaszony jasny fiolet

 
 
W roziskrzone oczy patrzy
kołysząc się w słońcu
i z ciepłym zefirem marzy
lawenda pełna miodu...()

Nieśmiałość kwiatu pokonuje
właściwym aromatem
i tysiącem niebieskich płatków
kocha się z babim latem...

                              Aleksandra Baltissen
 
 
 
 
 
 
 
\
 
 
 
 
Zgaszony jasny fiolet -  tak Wikipedia  definiuje  kolor lawendowy.


Podobno ten odcień fioletu ma niezwykły wpływ na psychikę. Kiedy jest w chłodniejszym odcieniu działa pobudzająco, w cieplejszym uspakaja. Niezależnie od tej właściwości wszyscy uważają, że jest to barwa duchowa i głęboka.


 Połączenie opalizującego błękitem fioletu  podobno pobudza inteligencję i płoszy melancholię. W zależności od odcienia może być ciepły albo zimny. Z domieszką czerwieni, będzie barwą ciepłą, a z przewagą błękitu – zimną. Dlatego lawendowy za dnia, kiedy światło ma barwę białą jest w chłodnym odcieniu, a po południu, kiedy słońce chyli się ku zachodowi zabarwiając światło na czerwono, lawenda nabiera tonów purpury.





Fiolet pełnego lata niejedno ma imię:






fiolet róży Mainzer Fastnacht,




 
 



fiolet -  dalii,

 
 
 
 
 
 

 



 
 
fiolet pysznogłówek (Monarda didyma),
 
 
 


 














fiolet rutewki dwuskrzydłowej (Thalictrum delavayi),










fiolet floksów wiechowatych (Phlox  paniculata),












fiolet hortensji kosmatej (Hydrangea aspera ssp. sargentiana)...






 
 
 
 
 
 
 
 
Kropla fioletu pojawia się nawet w przekwitających różowiutkich kwiatach róży Fairy






 

 

 

 

 
                    Jeśli chodzi o ceramikę, to fiolet pojawił się na dwuczęściowej paterce: w jednej części mogą znaleźć się np. frytki, w drugiej sos do nich, albo w jednej ciasteczka, a w drugiej orzeszki lub co tylko wyobraźnia nam podpowie.


 

 

  
 

 

Ten ceramiczny fiolet bardziej wygląda mi na ciemny beż, w każdym razie szkliwo nazywa się Viola, a w połączeniu z białym szkliwem dało wyraźne brązowe efekty.


 
 
 
 
 
 
pozdrawiam
 


sobota, 12 lipca 2014

Atrakcyjna azjatka

 
 
 
 
                                          Jej kwiaty mają kolor trudny do określenia, ni to czerwony, ni to rudy, ni to ciemno pomarańczowy....
 
W każdym razie rzuca się w oczy od razu ze względu na swoją jaskrawą barwę...
 
 
  
 
 
lilia azjatycka "Pearl Caroline"
 
 
Jest to jedna z lilii wchodzących w skład perłowej serii mieszańców azjatyckich wyselekcjonowanych  przez  Roberta Griesbacha. W skład tej serii wchodzą lilie azjatyckie, nazwane imionami wnuczek hodowcy: Pearl Stacie, Pearl Jessica, Pearl Jennifer, Pearl Justina.
 
 
 
           Lilie z tej serii charakteryzują się dużymi kwiatami skierowanymi do dołu i na boki, w kilku barwnych odcieniach. Wszystkie są tetraploidami. 
Oznacza to, że posiadają poczwórny zestaw chromosomów w jądrach komórek budujących ich ciało, co powoduje, że ich kwiaty są większe niż większości odmian oraz grubsze i sztywniejsze. Sprawiają wrażenie plastikowych. Kwiaty są bardziej wytrzymałe na wysokie temperatury i deszcz, przez co wydłuża się ich okres kwitnienia.
 
 
 
Cebulki lilii tetraploidów wyglądają  też inaczej niż cebulki innych lilii. Wyróżniają się bardzo dużą odpornością na choroby. System korzeniowy jest znacznie większy, a korzenie grubsze. Łuski cebuli też są grubsze.
 
 
 
 
Cebulki Pearl Caroline kupiłam przypadkowo, kilkanaście lat temu i teraz z kilku cebulek mam kilkadziesiąt. Nie dbam o nie specjalnie, wiele odmian lilii miałam w międzyczasie i ich już nie mam, a Caroline jest tak wytrzymała, że rośnie dość dobrze na bardzo różnorodnych stanowiskach.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Jedyny dla mnie problem z tymi liliami polega na tym, że z racji ich nietypowego jaskrawego odcienia i plastikowego wyglądu trudno zgrać je z innymi roślinami, na zasadzie kontrastu próbuję z fioletową szałwią omszoną
 
 

 albo na tle bordowego perukowca...
 
 

oraz innymi roślinami, z różnym efektem wizualnym, przeważnie  niespecjalnym.
 
 

 
A poniżej moje inne mieszańce azjatyckie...
 
 
 
 
 
 
 
 

 
  
 

 
 
Czy nie uważacie, że ten ostatni jest nieźle zmieszany?  
 
Też tetraploid, tyle, że ceramiczny...

 
 
 
 
 
 
 
 
 



Chyba nieźle się komponuje z zieloną koniczynką...



 
 
 
 
 
pozdrawiam