niedziela, 22 grudnia 2013

EPIPHYLLUM czyli TROCHĘ EGZOTYKI ZIMĄ ... (część druga)

 
 
 
 
 
 
 
Najbardziej popularny od dawna u nas gatunek  to chyba  Epiphyllum  ackermanni - pamiętam go z dzieciństwa. Ma piękne jaskrawoczerwone kwiaty z białymi pręcikami. Jego pędy są różnego kształtu. Płaskie wyrastają latem przy dobrym dostępie światła, a wielokrawędziste to tzw. pędy zimowe, które zaczynają wyrastać kiedy pogarszają się warunki świetlne.
 
 
 
 
 
 
 
Ten gatunek przechowuję zimą w piwnicy  w niskiej temperaturze ok. 5-7 st. C. Roślina wtedy nie rośnie, a po wyniesieniu z piwnicy w połowie maja na balkon natychmiast obsypuje się pąkami kwiatowymi.
 
 
 
Znajoma, od której dostałam przed laty sadzonki przechowywała tę roślinę zimą w nieogrzewanym pokoju. Wyniosła ją do ciepłego pomieszczenia w końcu stycznia, a kiedy ją zobaczyłam padłam z wrażenia. Z plastikowej doniczki wielkości średniego wiaderka wystawało kilkadziesiąt gałązek pokrytych setkami czerwonych kwiatów.  Od tego momentu jestem zakochana w tej roślinie ...
 
 
 
 
 
 Mnożę go bez opamiętania, bo uważam że chociaż pojedyncze kwiaty  nie są zbyt trwałe, to w dużej masie kwitnienie jest tak spektakularne, że nieporównywalne z żadnym innym gatunkiem.
 
 
 
 
 
Całe lato doniczki stoją na balkonie i roślina nie jest jakoś specjalnie traktowana. Od czasu do czasu podlewam ją biohumusem. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
  
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Innym gatunkiem bardzo łatwym w uprawie jest Epiphyllum oxypetalum - epiphyllum ostropłatkowe. Charakteryzuje się bardzo wysokim wzrostem, u mnie stojąc na parapecie sięga sufitu. Zimą wypuszcza walcowate długie pędy, na których latem pojawiają się pędy liściokształtne - spłaszczone z pofalowanymi brzegami. Na tych cienkich i pofalowanych pędach ukazują się kwiaty. 

 
 
 
 
 
 
 
 
Kwiaty ma olbrzymie, śnieżnobiałe, od spodu podbarwione kremowo. Ten gatunek nazywany jest "królową nocy", bo każdy kwiat rozwija się o zmierzchu i trwa tylko do rana, roztaczając bardzo mocny cytrynowo-waniliowy zapach. Kwiaty mają ok. 30 cm. średnicy.
 
 
 
 
 
Niestety wszystkie zdjęcia musiały być robione po zmroku, stąd ich niska jakość. 
 
 
 
 
Rozrośnięty  krzak  tego epiphyllum nie ma ładnego pokroju, dlatego zaczęłam przycinać wszystkie pędy zimowe, na wysokości jakichś 80 cm, co powoduje wypuszczanie  wiosną większych ilości płaskich pędów, na których pokazują się kwiaty.
 
Uważam, że to epi najładniej wygląda posadzone w wiszących donicach, ale niestety nie mam warunków.
 
 
 
Przycięte gałązki w formie patyczków sadzę do doniczek, gdzie łatwo się ukorzeniają.
 
 

 
 




 
                            Dwa lata temu kupiłam kilka nowych odmian - we wszystkich kolorach, niestety te nowe odmiany są chyba trudniejsze w uprawie. Rosną dosyć dobrze, ale nie kwitną. Może w przyszłym roku ....
 
 
 
 
 
 
W związku z nadchodzącymi świętami Bożego Narodzenia życzę wszystkim moim czytelnikom spokojnych, wesołych i zdrowych świąt
 
 
 
 
 
 
 


 
pozdrawiam

wtorek, 10 grudnia 2013

EPIPHYLLUM czyli TROCHĘ EGZOTYKI ZIMĄ...(część pierwsza)

 
 
 
 
Są epifitami, czyli roślinami rosnącymi na innych roślinach, służących im za podporę. W naturze rosną w koronach drzew głównie dębów, w zagłębieniach między konarami, gdzie gromadzi się martwa substancja organiczna. Są też odmiany rosnące w szczelinach skalnych. Wodę pobierają z powietrza, wszak rosną w tropikalnych wilgotnych  lasach Ameryki Południowej, Środkowej i Meksyku.
 
 
Kwiat Epiphyllum crenatum
 
 
Epiphylla zwane są na zachodzie kaktusami storczykowymi - chyba ze względu na urodę kwiatów oraz tryb życia w naturze. Ich kolekcjonerzy zrzeszają się tam w liczne towarzystwa wielbicieli kaktusów storczykowych. U nas ta roślina nie jest aż tak popularna, chociaż zdarzają się prawdziwi znawcy i kolekcjonerzy.
 
 
   
 
 
 
Nazwa Epiphyllum w wolnym tłumaczeniu znaczy "na liściu", bo kwiaty zakwitają na spłaszczonych liściokształtnych łodygach. Ich kształt, siła wzrostu tak jak kształt i kolor  kwiatów  są cechą odmianową. Właściwe liście zredukowane są do kępek włosków (areoli) wyrastających w zagłębieniach łodygi.
 
 
 
 
Kwiaty epi - (tak w skrócie nazywają je wielbiciele w naszym kraju) są bardzo duże, kolorowe z dużą ilością pylników i ozdobnym słupkiem. Ich wielkość dochodzi do 30 cm średnicy w zależności od odmiany. Niektóre rozkwitają w dzień, a inne kwitną wieczorem a żyją tylko jedną noc.
 
 
 
 
Epiphyllum crenatum  - Epiphyllum karbowane ma białokremowe dzienne kwiaty, a spodnie płatki są podbarwione  różowo i żółto. Jest potężną odmianą botaniczną o sztywnych łodygach u mnie długich na ok. 80 cm. Pochodzi z wilgotnych lasów Meksyku i Hondurasu.
 
 
 
 
 
 
 
Zakwita wczesnym latem i z reguły wydaje kilka kwiatów naraz
 
 
 
 
 
Pąk kwiatowy E. crenatum
 
 
 
 
 
Jest bardzo dużo odmian epiphyllum, z reguły można spotkać odmiany mieszańcowe, różne hybrydy międzygatunkowe, praktycznie dla laika nie do oznaczenia. Ja mam kilka dość popularnych odmian i nie jestem pewna  czy zidentyfikowałam  je właściwie, więc z góry proszę o wybaczenie znawców, którzy mogą stwierdzić  że moje nazewnictwo jest niewłaściwe.
 
  
 
 
 
Na kuchennym wschodnim oknie rosną u mnie Epipyllum crenatum  i  różowa hybrydowa odmiana Epiphyllum ackermannii
  
 
 
 
 
 
Ta odmiana epiphyllum ma kwiaty w słodkim różowym kolorze, drobniejsze niż typowy czerwonokwiatowy gatunek. Utrzymują się ok. 2 dni, ale jest ich zawsze bardzo duża ilość. Pędy też ma delikatniejsze niż inne gatunki,  bardziej wiotkie. Kwitnie regularnie pod koniec kwietnia.
 
 
  
 
 
 
 
 
Epiphylla nie wymagają jakichś szczególnych warunków, wystarczy im dość mocne, ale rozproszone światło oraz zasilanie w sezonie rozcieńczonym biohumusem. Podlewanie umiarkowane, kiedy ziemia przeschnie, ale tak aby woda przelała się do podstawka. Nie powinno dopuszczać się do nadmiernego przeschnięcia podłoża, bo pędy potrafią się pomarszczyć, a to nie jest estetyczne.
 
 
 
 
 
 
 
 
w następnym odcinku przedstawię  swoje kolejne epi ... 
 
 
 
 
 
 
 
 pozdrawiam