czwartek, 28 maja 2015

Kici, kici...




                                            Jej specyficzny zapach dla jednych jest nie do zniesienia, dla innych, również dla mnie jest nawet przyjemny, taki cierpko ziołowy. Tak pachnie roztarte ziele, ale przecież nie musimy go ciągle wąchać, ważne jest, że jest to piękna bezproblemowa roślina. Poza tym jest miododajna, przyciąga mnóstwo pszczół, trzmieli i motyli, odstrasza za to muchy, komary i karaluchy. Bilans wychodzi więc na plus...



Kwiat kocimiętki (Nepeta x fasseni)






Kocimiętka należy do rodziny jasnotowatych, jej liliowo-błękitne drobne kwiaty zebrane są w okółki. Pojawiają się  bardzo licznie w maju, kwitną przez całe lato , po przycięciu do zera odbijają i znowu zakwitają, troszkę słabiej niż wiosną. 




Nie wymaga dobrej ziemi, wystarczy słaba ogrodowa, stanowisko musi być słoneczne . Sadzi się ją w rozstawie przynajmniej  50 cm, ponieważ bardzo się rozrasta i pokłada się, najlepiej więc zrobić z niej szeroką obwódkę rabaty.







Ponieważ przywabia mnóstwo owadów, w ciepły słoneczny dzień lubię kucnąć sobie przy kocimiętce i obserwować zbierające nektar dzikie pszczoły i trzmiele...





W upalny dzień w łan kocimiętki aż buczy od pszczół...

Zdarzają się też motyle. Tutaj rusałka pokrzywnik





Najbardziej intensywnie kocimiętka działa na koty. Roślina ta zawiera nepetalakton, roślinny odpowiednik kociego feromonu. Tutaj można zobaczyć jak kocimiętka działa na te zwierzęta...




Kot Anastazy nie jest wyjątkiem, też uwielbia się w niej tarzać, chwytać łapkami, gryźć, lizać, głośno mruczy i miauczy..


















Czasem nawet obsiadają go motyle....




pozdrawiam






wtorek, 12 maja 2015

Love story w rowie melioracyjnym


                        

                          Majowe słońce zachęca do niedzielnego spaceru. Przeważnie spacerujemy po lesie, dziś wybraliśmy się na daleki spacer po polach pobliskiej wsi. Najbardziej zachwyciły mnie rowy melioracyjne  pełne kaczeńców. Kaczeńce porastają praktycznie każde podmokłe miejsce.
















                      A w malutkim nasłonecznionym bajorku wśród pól gody zaczęły żaby wodne Pelophylax kl. esculentus.



                      Żaby wodne to popularne płazy bezogonowe, które są naturalną krzyżówką dwóch gatunków żab zielonych: żaby jeziorkowej i żaby śmieszki.
Samce żaby wodnej są o wiele mniejsze niż samice. Ubarwienie żab zielonych jest typowo ochronne, pozwala ukryć się w roślinności wodnej. Żaby odżywiają się muchami, pszczołami i innymi owadami, dżdżownicami, chrząszczami, ślimakami, ale też kijankami (swojego gatunku również).




                        Żaby wodne wybierają stale wilgotne miejsca porośnięte roślinnością, preferując wody stojące lub wolno płynące, jak właśnie rowy melioracyjne czy małe strumyki.

                         Przesypiają  zimę od pierwszych przymrozków do kwietnia zagrzebane w mule niezamarzających do dna zbiorników wodnych. Około miesiąca po przebudzeniu intensywnie żerują potem następuje okres godowy. Okres godowy jest stymulowany przez temperaturę otoczenia - wystarczy kilka upalnych dni, żeby woda osiągnęła odpowiednią temperaturę. Okres godowy trwa zwykle miesiąc.




W okresie tym samce żaby wodnej tworzą nad wodami chóry wydając gromadnie charakterystyczny głos godowy zwany potocznie rechotem, ze zwracającą uwagę powtarzającą się sylabą "errrr". Jest on wzmacniany dzięki nadymanym jak baloniki dwóm pęcherzom głosowym (rezonatorom).
Samce wchodzą na grzbiet samic obejmując je łapami, co, pozwala  na skoordynowanie składania skrzeku przez samicę z wyrzuceniem nasienia przez samca prowadząc do skutecznego zapłodnienia jaj. Podobnie jak ma to miejsce u innych żab, samice składają skrzek mający postać dużych brył, zwykle na dnie zbiornika wodnego. W ciągu jednego sezonu jedna samiczka składa kilka tysięcy jaj, z których wylęgają się kijanki. Po około 2-2,5 miesiącach kijanki tracą ogonki i przechodzą przeobrażenie w postać dorosłą żabki.









                         A w moim ogrodzie miłosne uniesienia przeżywa para gwarków indyjskich. Są to ptaszki które dobierają się w pary na całe życie. Ale ile przy tym robią hałasu  i zamieszania, prawie tyle co  żaby...







Miłość górą!




pozdrawiam

niedziela, 3 maja 2015

Pink



Po okresie blue  tutaj wiosna w moim ogrodzie wchodzi w fazę pink...

Pink we wszystkich odcieniach: od pastelowego migdałka trójklapowego (Prunus triloba),


 











poprzez ciemniejszy serduszki okazałej (Dicentra spectabilis)






 i  pierwiosnków gruzińskich,









po bardzo ciemny odcień rajskiej jabłonki.





                


               Najbardziej różowym symbolem tego etapu jest powojnik alpejski Constance, to on teraz zadaje szyku. Jego róż najpierw jest bardzo intensywnie różowo-fioletowy, wraz z rozwojem kwiatów jaśnieje i stale się coraz bardziej pastelowy





Kwiat powojnika alpejskiego odmiany Constance (Clematis alpina) składa się z czterech płatków i o połowę krótszych prątniczek  w kontrastowym kolorze




        Dzwonkowate kwiaty i liście, mają kształt wskazujący na pokrewieństwo z zawilcami, sasankami i jaskrami, bo wszystkie one należą do rodziny jaskrowatych (Ranunculaceae).

Powojnik alpejski jest krzyżówką dziko rosnącego w górach (m.in. w Tatrach) powojnika alpejskiego o niebieskich kwiatach i innych powojników z grupy Atragene. 
Jest niezliczona ilość odmian powojników, a ich miłośnicy podzielili te pnącza  na grupy głównie pod kątem kształtu kwiatów. Grupa Atragene zawiera takie właśnie odmiany o dzwonkowatych kwiatach, we wszystkich kolorach, które mogą być pojedyncze, półpełne lub pełne. Są to rośliny wyjątkowo odporne na warunki glebowe i klimatyczne, co zawdzięczają swym górskim przodkom. Nie wymagają cięcia, kwitną na ubiegłorocznych przyrostach, czasem powtarzają kwitnienie na tegorocznych przyrostach. 






Powojnik alpejski dobrze radzi sobie na wszystkich stanowiskach, nawet chłodnych i zacienionych. Praktycznie nie choruje i nie wymaga nawożenia. Można go sadzić przy podporach ogrodowych, ogrodzeniach, ponoć świetnie wygląda kiedy płoży się po ziemi lub przewisa na naturalnych podporach np.  krzewach iglastych,  dużych kamieniach na skalniaku itp. 




Lubię tę roślinę za jej romantyczny urok, bezproblemowość i przede wszystkim za kwitnienie totalne - po prostu idzie na całość.








Tymczasem w domu jestem na etapie pośrednim między blue a pink: fiołek pink









a doniczka szafirkowe blue... 











pozdrawiam