czwartek, 23 października 2014

Zmiana dekoracji

 
              
 
 
 
                            W końcu tygodnia zapowiadane są przymrozki.  W związku z tym do piwnicy powędrowały już pelargonie, fuksje, oleandry, chińska róża, lantana i brugmansje. 
O tych ostatnich pisałam  szerzej tutaj.
 
 
 
 
Dla ich wielbicieli jest to bardzo przykry moment, bo trzeba obciąć pełne kwiatów gałązki i ogołocić je całkowicie z liści, a potem przenieść w ciemne zaciszne miejsce, gdzie będą czekać na wiosnę. 
 
 
 
 
 W tym roku brzoskwiniowożółta odmiana bardzo się rozrosła - kilka dni temu zrobiłam jej kilka zdjęć w pełni kwitnienia.
 
 
 
 
 
 Kwitła imponująco, pachniało wieczorem na całej ulicy, niestety apogeum kwitnienia przypada na październikowe wieczory, kiedy mało kto jest chętny do podziwiania tej  rośliny.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 Wrażliwe rośliny zastąpiły inne, nie mniej piękne ...
 
 






a w koszyczkach, w których rosły pelargonie teraz rosną grzyby...




 
i kryją się przed chłodem ptaszki...



 
 




 
 
 
 
pozdrawiam


niedziela, 19 października 2014

Koniec babiego lata

 
 
 
                              Latosi październik mamy dość pogodny,  u mnie w ogrodzie tradycyjnie jesień w  ulubionym różowym kolorze: więc, jak co roku różowe dalie  
 
 
 
 
  
 
 
różowe róże i poróżowiałe hortensje,
 
 
 
 
 
różowe chryzantemki i astry "michałki"
 
 
 
 
 
i co najbardziej mnie cieszy, nowa różowa odmiana zawilca japońskiego "Prinz Heinrich".
 
 
Zawilec japoński (Anemone hupehensis) odm. Prinz Heinrich



                     Ta odmiana  kwitnie do samych mrozów. Do tej pory miałam tylko zawilce japońskie, które kwitły od lipca do września.




Te kupiłam w ubiegłym roku i dopiero teraz rozrosły się i pokazały, jakie są piękne.



             Mają półpełne, ciemnoróżowe kwiaty i nawet kiedy przekwitną są piękne, bo ich nasienniki, dopóki wiatr ich nie rozwieje, mają postać śmiesznych, puchatych kuleczek. Liście typowe dla zawilców japońskich są też piękne w kształcie i ładnie przebarwiają się na żółto.




Posadziłam je na razie w pierwszym wolnym miejscu,  w kącie ogrodu i nie są odpowiednio wyeksponowane, ale już je widzę oczami wyobraźni w zestawieniu  z hortensjami, świecznicą, 
żurawkami i brunerą o srebrnych liściach, którą kupiłam na wiosnę i dopiero zaczyna pokazywać na co ją stać.


 


               Mam taki ciemny wilgotny zakątek pod domem od północno-zachodniej strony, ulubione miejsce mojej świecznicy, gdzie mogę posadzić rośliny, które lubią wilgotne i cieniste i półcieniste stanowisko.


.



Przyznajcie, że to jedna z najładniejszych jesiennych bylin...




 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Poza zawilcami kwitną jeszcze różowe jednoroczne: ozdobne tytonie, petunie, lwiepaszcze
 

 
 
 
 
 
 
oraz doniczkowe fuksje i pelargonie...
 




 
Niedługo powędrują do piwnicy.




Póki co, cieszmy się pogodną jesienią i kończącym się babim latem...
 

 

 


 

 
pozdrawiam
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

środa, 1 października 2014

Dary lasu

 
 
                     Pierwszy wysyp grzybów mamy już za sobą, liczę na jeszcze...
 
I nie chodzi mi o to, że są takie smaczne, bo niespecjalnie za nimi przepadam, ale lubię las, lubię  zbierać, oglądać i fotografować.
 
Najniezwyklejszym grzybem, który mi się trafił w tym roku był sromotnik bezwstydny. Najpierw usłyszałam brzęczenie roju much, potem poczułam zapach padliny. Rozchyliłam patykiem drobne krzaczki, muchy uciekły z bzyczeniem i ujrzałam to....
 
 
 
 
 Zrobiłam  zdjęcie na wstrzymanym oddechu i uciekłam... Potem już z daleka czułam smrodek i omijałam te krzaczki szerokim łukiem.
 
Okazuje się, że ten okropny zapach jest wabikiem dla much, które objadają galaretowatą substancję ze smardzopodobnej główki owocnika przy okazji zjadając zarodniki grzyba. Jest to oczywiście jego mechanizm rozrodczy.
 
Łacińska nazwa tego grzyba, jest zlatynizowaną formą greckiego słowa  Phallus oznaczającego prącie, przez skojarzenie z kształtem owocnika. Polska nazwa oznacza kogoś siejącego zgorszenie. Dojrzały owocnik ma wysokość 10-30 cm , jest walcowaty, łamliwy i pusty w środku, na szczycie białej rurki znajduje się stożkowata główka pokryta wspomnianą wyżej zielonkawą galaretką z zarodnikami.
Jako ciekawostkę można traktować fakt, że obrane z zarodnionośnej warstwy marynowane lub surowe sromotniki są wyszukanym przysmakiem we Francji i w Niemczech . No cóż różne są gusta ...
 
 
 
A poniżej inne ładne grzybki
 



 
purchawki
 
 
 



kanie




 
szmaciaki gałęziste


 
maślanka wiązkowa
 

 

 
muchomor czerwony



rycerzyk czerwonozłoty 

 


 podgrzybek brunatny
 
 

 
opieńka miodowa
 
 
 
 

 
 
Czasem można spotkać w lesie kogoś fajnego... 


 

 
 
 
lub coś żołędziopodobnego ...


 










z czym można sobie usiąść po grzybobraniu i wypić kawę...




pozdrawiam