piątek, 30 maja 2014

Irysy w deszczu mokną...

 
 
 
        Irysy ledwie zakwitły, a tu cały tydzień  tydzień leje deszcz ...
Niszczy delikatne płatki, łodygi obciążone ciężkimi, mokrymi kwiatami pokładają się i widowisko, na które czekam cały rok mogę sobie pooglądać przez okno, ewentualnie mogę uflagać się i kiedy mocno nie leje zrobić kilka zdjęć ...
 
 
 




















 








 
 
 







 
 








 
 



 


Dziś znów niebo przejaśniło się ...





 



 
....  i  zaświtała nadzieja na piękny dalszy ciąg wiosny...








pozdrawiam

 


niedziela, 25 maja 2014

Panna Róża

 
 
                       Nevada czyli  śnieg. Tak ją nazwał hiszpański hodowca w 1927 r. Powstała przez skrzyżowanie kilku gatunków róż, ale najbardziej chyba widać w niej geny chińskiej dzikiej róży mandaryńskiej (Rosa moyesii)
 
 


Odziedziczyła po niej rozłożysty  pokrój, czerwonawe gałęzie, prawie bezkolcowe, tak samo wyginają się łukowato. 




 
Mój 4-letni krzew ma dopiero trzy gałęzie, ale z uwagi na to, że są łukowato wygięte  trudno go sfotografować w całości, więc robię zdjęcia każdej pokładającej się gałęzi po kolei.
 
 
 
Docelowo krzew ten ma mieć około trzech metrów, w tej chwili gałęzie mają około 1 m długości. Kiedy urośnie trzeba będzie zrobić dla niego stalową podporę, przez którą pięknie będą przewieszać się obsypane kwiatami pędy.
 
 
 
 
Jest to róża niewymagająca, odporna na choroby i mrozoodporna, uprawiana nawet w Skandynawii.
 
 
 
 
 
Zakwita w maju, w tej chwili jest w pełni kwitnienia i jest to niezwykły widok. Kwiaty ułożone są gęsto obok siebie, prawie przesłaniają liście.
Są duże, mają ok. 10 cm, lekko pachnące, bardzo lubiane przez owady.
 
 
 
 
 
Największą zaletą tego krzewu jest bardzo obfite kwitnienie. Duży krzew obsypany kwiatami wygląda jak zaspa śnieżna. Jest to niespotykane zjawisko i zwraca powszechną uwagę.
 
 
 
 
 
 
Nawet mój krzew, mimo, że jest jeszcze mały przyciąga uwagę przechodniów, rośnie przy ogrodzeniu i kilka osób pytało mnie co to jest, czy to róża, tak wcześnie?
 
 
 
 
Po głównym majowym kwitnieniu "Nevada" powtarza kwitnienie, ale kwitnie mniej obficie, pojedynczymi kwiatami...
 
 
 
 
 
 
Równocześnie z "Nevadą" kwitnie równie zjawiskowa odmiana "Marguerite Hilling"
 
 
 
 
Ma ten sam pokrój, prócz koloru kwiatów niczym się nie różni od "Nevady"
 

 

 
 
 
 
 
 
 


 
 
 
 
Są tak podobne, ponieważ "Marguerite" jest wyodrębnionym w 1959r. sportem "Nevady" , tj. wyselekcjonowany został  okaz wykazujący nietypowe cechy w stosunku do odmiany macierzystej, w tym przypadku nietypową barwę kwiatów. Cecha ta okazała się na tyle trwała i powtarzalna, że uznano je za oddzielne odmiany.
 
 
 
 
 
 
 
Za to panna Róża ze sportami nie ma nic wspólnego...
 

 





 


 


 

 
Jest bardzo romantyczna, kiedy zapada półmrok potrafi wytworzyć niepowtarzalny nastrój....







pozdrawiam







 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 

 
 

poniedziałek, 19 maja 2014

Gorące barwy

 
 
                         Zakwitły pełniki europejskie, bliscy krewni jaskrów i kaczeńców. Są naszymi rodzimymi roślinami, rosnącymi dziko na podmokłych łąkach. 
 
 
 
 
 
Kwiat pełnika europejskiego (Trollius europaeus)  
 
 
Od innych gatunków pełników różnią się kształtem kwiatów. Są one prawie całkowicie kuliste, cytrynowożółte. Słupka i pręcików prawie nie widać, owady chcące skorzystać z nektaru muszą przeciskać się między stulonymi w kuleczke płatkami.
 
 
 
 
 
 Pełnik europejski zakwita mniej więcej miesiąc wcześniej niż nie mniej popularny w ogrodach pełnik chiński (Trollius chinensis) , który ma miseczkowate kwiaty bardziej przypominające nasze dzikie jaskry łąkowe o pionowo sterczących pręcikach. Pełniki chińskie z reguły są wyższe (nawet do 1 m ) oraz mają  kwiaty w kolorze pomarańczowym.
 
 
 
Kwiat pełnika chińskiego dla porównania
 
 
 
 
 
 
 
 
Coraz bardziej popularne są odmiany mieszańcowe pomiędzy różnymi gatunkami ogólnie zwane pełnikiem ogrodowym (Trollius x culturum). Pełnik ogrodowy bierze co najlepsze z tych dwu wyżej wymienionych gatunków - piękny okrągły kształt kwiatu pełnika europejskiego i bardziej gorącą, mniej lub bardziej pomarańczową barwę z pełnika chińskiego.
 
 
 
 
 Pełniki można rozmnażać poprzez wysiew nasion, które muszą być stratyfikowane, tj. posiane i przemrożone, inaczej nie wykiełkują. Rośliny pochodzące z siewu często różnią się od roślin matecznych ponieważ łatwo się krzyżują między gatunkami.
 
 
 
Najprościej  jest je  rozmnożyć poprzez podział rozrośniętych  kęp bardzo wczesną wiosną lub lepiej po przekwitnięciu roślin.
 
 

Po przekwitnięciu rośliny częściowo zamierają, zasychają im liście,  jest to moim zdaniem najwłaściwszy moment na wykopanie kępy, rozerwanie jej i podzielenie nawet na kilkanaście mniejszych kępek. Do wiosny zdążą  ukorzenić się a na wiosnę pięknie zakwitną.


 
 
 Pełniki lubią miejsca wilgotne i najlepiej słoneczne. Najważniejsza jest wilgotna gleba, w za suchej rośliny źle rosną i chorują.
 
 
 
 
Bardzo lubię pełniki dlatego, że zakwitają po wszystkich tych wczesnowiosennych kwiatach, ale przed głównym goździkowo, makowo, peoniowym  boomem kwiatowym, kiedy właściwie mało co kwitnie. Mają takie, jaskrawo żółte, pachnące kwiaty. Małe słoneczka na rabatce...

 
 
A teraz pora na równie rozgrzewającą serce gorącą herbatkę... 
 
 
 
 z jaskrawo żółtego, albo pomarańczowego czajniczka...
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
pozdrawiam