sobota, 18 maja 2013

PO CO SĄ SKRZATY CZYLI JAK POLUBIĆ WIRUSA





             



  Domowe skrzaty kiedyś nieźle psociły: a to splotły koniom grzywy, a to skwasiły mleko, innym razem splątały wełnę. Żeby nie rozrabiały, trzeba było żyć z nimi w zgodzie - zostawić im czasem okruszynę chleba czy kroplę mleka na spodeczku.

Czasy się zmieniły, mleko teraz jest UHT, koników tyle co nic, a splątać można tylko kabelki przy komputerze...




Niektóre skrzaty poradziły sobie w nowej rzeczywistości - jeden z nich zamieszkał w moim ogrodzie...


 
 
 
Płoszy z grządek koty sąsiadów, wabi motyle i boże krówki, czasem tylko uda mu sie dorwać jakiegoś ceramicznego konia i zapleść mu grzywę...

 


 

 
 
 
Ale najbardziej, NAJBARDZIEJ lubi pstrzyć tulipany. Hoduje w słoiczku mszyce z wirusem mozaiki tulipana i jak przyjdzie właściwy moment wypuszcza je na upatrzone kwiaty. Wirus maluje czerwone i różowe kwiaty w paski, smugi, rozbija barwy. Zaburza poziom i rozmieszczenie antocyjanów i chlorofilu ...


  •  
  • tulipan liliokształtny odmiana Ballerina - forma wyjściowa
 

wersja pomalowana przez wirusa pstrości tulipana

 
 
 
upstrzony  tulipan odmiany Alladin



Niegdyś takie tulipanowe odmieńce były warte krocie, głównie ze względu na zmienność urody, a i do niedawna świadomie wykorzystywało  się wirusa pstrości do hodowli odmian tzw. tulipanów Rembrandta. Czyż pomalowane przez wirusa tulipany nie są śliczne?



Po dobrze wykonanej robocie warto się zdrzemnąć choćby i w pachnących iryskach...


 



A to inne moje karłowe irysy (Iris pumila)
 

 

 



 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

i miniaturowe tulipanki (Tulipa humilis) odmiany Little Princess

 


 
 
 

 
 
 
 
 
 
 

  pozdrawiam   
 
Prześlij komentarz