niedziela, 8 września 2013

LILIOWO-RÓŻOWO, JESIENNE...

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



                    Koniec lata w moim ogrodzie... Kojarzy mi się z  żółtościami kwiatów dzielżanów, zzieleniałymi kwiatami hortensji i pierwszymi pomarańczowymi owocami ogników.
Tymczasem najpiękniejsze wrześniowe kwiaty mają wydawałoby się nietypową jak na tę porę roku słodkoróżową barwę, np. takie dalie igiełkowe



 
 
  
 
 
 
 
 
 
albo lila jak róże odm. Mainzer Fastnacht, które wydały już chyba ostatnie w tym roku kwiaty. Niestety bardzo  poraziła je czarna plamistość i straciły prawie wszystkie liście. Taka to już wrażliwa odmiana.
 
 
 
 
 

 

 

Kwiaty w niespotykanym filiżankowym kształcie mają nostalgiczny odcień koloru liliowego,   rozweselony pomarańczowym kolorem pylników...
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
                  Jako wielbicielka pysznogłówek, których najlepszy czas w tym roku przeminął wraz z sierpniem nie mogłabym nie wspomnieć o właśnie kwitnącej jednorocznej różowo-liliowej pysznogłówce cytrynowej (Monarda citriodora). Jest to świetna roślina, którą staram się sadzić w najbardziej uczęszczanych miejscach, bo podczas słonecznej pogody można delektować się jej cytrynowo-oreganowym zapachem.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Od pysznogłówek bylinowych różni się wielopiętrowym układem kwiatów, które przekwitają po kolei od dołu do góry, pozostają jednak barwne liliowe przykwiatki, które zdobią ją aż do mrozów.
 
 
 
Na ostatniej wystawie "Zieleń to życie" widziałam tę roślinę w tandemie z ozdobną trawą rozplenicą japońską - śliczne połączenie, może uda mi się takie zrobić w przyszłym roku...



 

Indianie Ameryki Płn. używali jej w celach kosmetycznych oraz leczyli nią różne dolegliwości. Do tej pory amerykańscy lekarze polecają ją podobno w celach antyseptycznych, jak u nas szałwię lekarską i rumianek.

Ponoć można jej też używać do dekoracji sałatek czy do wzbogacania smaku herbatek, jednak nie mam odwagi spróbować.
 
 
 
 
 
 
 
Ta kalia różowa nie jest, a miała być...
 
 
Zaryzykowałam wypał wysokotemperaturowy i z różowego koloru wyszedł biały nakrapiany, bo różowe szkliwo okazało się niskotemperaturowe i zareagowało z czarnym,

 
 
 
 
no ale może gdzieś można spotkać białe kalie w kropeczki.
 
 
 
 
A może wyszedł mi przez przypadek prototyp nowej odmiany...
 
 
 
 
 
Pozdrawiam


 
 
Prześlij komentarz